Pojedziemy tam

sobota, 14 kwietnia 2018

Palma de Mallorca, co warto zobaczyć?

4/14/2018 0
Palma de Mallorca, co warto zobaczyć?
Palma de Mallorca to największe miasto archipelagu Balearów i perła hiszpańskiej architektury. Leży na największej Hiszpańskiej wyspie, która przez wieki przechodziła z rąk do rąk - począwszy od Rzymian, była w posiadaniu muzułmanów aż wreszcie trafiła w ręce Hiszpanów. Masowo odwiedzana przez Niemców oraz Brytyjczyków, ale od niedawna również Polacy zaczęli dostrzegać jej walory, dzięki tanim połączeniom lotniczym. Na całej wyspie można trafić na spektakularne krajobrazy, jednak warto też poświęcić przynajmniej dzień na stolicę wyspy - Palma de Mallorca, która oferuje nie tylko bogate nocne życie, ale posiada również kilka atrakcji wartych odwiedzenia w ciągu dnia.
Palma de Mallorca, co warto zobaczyć

Katedra La Seu w Palma de Mallorca

Nad stolicą wyspy króluje jej symbol - gotycka katedra La Seu, sprawdza się jako bardzo dobry punkt orientacyjny - jest widoczna z wielu miejsc w Palmie. Zanim jeszcze Hiszpanie pojawili się na wyspie, w tym miejscu stał meczet. Katedrę wybudowano na cześć Matki Boskiej, która miała uchronić statki hiszpańskie przed sztormem trwającym w czasie ich natarcia oraz pomóc im w podboju wyspy. Poza zwiedzaniem za dnia, polecam odwiedzić ją również wieczorem - jest wtedy pięknie oświetlona. Na terenie katedry znajduje się również muzeum oraz taras widokowy. Katedrę można zwiedzać przez cały rok, jednak godziny otwarcia poza sezonem są krótsze:

Przez cały rok w soboty od 10:00 do 14:15
Od kwietnia do maja i przez cały październik od 10:00 do 17:15
Od czerwca do września od 10:00 do 17:15
Od listopada do marca od 10:00 do 15:15
Szczegóły na stronie internetowej katedry: http://catedraldemallorca.org/en/visitas-catedral
Katedra Palma de Mallorca

Stare miasto w Palmie

Katedra znajduje się ona w centrum starego miasta, do którego prowadzą wszystkie ulice i w prosty sposób można trafić z każdego zakątku miasta. Najlepszą metodą na zwiedzanie starego miasta jest po porostu się w nim zgubić. Jest na to prosta metoda - schować telefon do kieszeni, o ile jeszcze ktokolwiek używa klasycznej mapy - włożyć ją do plecaka i iść przed siebie, po prostu tam gdzie wydaje ci się to słuszne. Cała wyspa, a stare miasto w szczególności to zlepek wąskich uliczek. Trudno jest po nich poruszać się autem, na sporej części z nich zastosowano ruch wahadłowy. W czasie zwiedzania starego miasta polecam zatrzymać się w jednej bądź kilku restauracjach bądź kawiarenkach, które można spotkać na niemal każdym kroku.

Place i promenady

Obowiązkowym punktem pobytu w Palma de Mallorca jest spacer nadmorską promenadą wypełnioną jachtami, które lśnią w promieniach słonecznych. Niedaleko niej znajduje się Passeig d'es Born (Paseo del Borne) - najważniejszy bulwar w mieście. Jeszcze zanim powstał w tym miejscu bulwar miejsce to często było zalewane przez wodę spływającą z okolicznych gór. W XV wieku, kiedy woda zabrała życie ponad tysiącu osobom, zmieniono tor ujścia wody, a w miejscu tym wybudowano plac służący potyczkom konnym. Aktualnie otoczony drzewami z pewnością nie umknie niczyjej uwadze. Główne wejścia na bulwar zdobione są przez mitologiczne postacie Sfinksów, które dodają charakteru temu miejscu. W centrum miasta znajdziemy również Plaça Major, trochę mniej widowiskowe niż Passeig d'es Born, ale również warte odwiedzenia. Otoczone arkadami, sklepikami oraz kawiarniami - oczywiście pełne turystów.
Passeig d'es Born - Palma de Mallorca

Plaża w Palma de Mallorca

W odległości ok 4 kilometrów na zachód od centrum miasta znajduje się sympatyczna plaża Cala Major Beach. Długa na ok. 250 metrów, otoczona hotelami oraz restauracjami jest świetnym miejscem aby skosztować trochę słońca. Najprościej do plaży dostać się wypożyczonym samochodem, oczywiście można też wziąć taksówkę (ok. 10-15 EUR). Do plaży dojeżdża również autobus miejski - linie 3, 20 oraz 46.
Plaża Cala Major Beach - Palma de Mallorca

Oczywiście Majorka to nie tylko Palma. Myślę, że warto zaplanować nie więcej niż dwa dni na pobyt w mieście. Na pozostały czas warto wynająć auto i zjechać wyspę, która oferuje wiele pięknych krajobrazów i ciekawych tras. 

wtorek, 10 kwietnia 2018

Majorka poza sezonem, czy warto?

4/10/2018 0
Majorka poza sezonem, czy warto?
Na fali mojego ostatniego wpisu, w którym polecam podróżować poza sezonem (Podróż poza sezonem? 5 powodów, dla których warto spróbować!) chciałbym wam pokazać jak można wyrwać się z mroźnej Polski na południe Europy. W moim przypadku była to Majorka, położona na Morzu Śródziemnomorskim, największa wyspa Balearów należąca do Hiszpanii. Wyjazd w lutym okazał się strzałem w dziesiątkę. Po 3 godzinach lotu przenieśliśmy się z zaśnieżonej Warszawy do słonecznej Palma de Mallorca.
Majorka poza sezonem

Temperatura w lutym

Średnie temperatury na Majorce w lutym wahają się w okolicach 15 stopni. Nie jest to dużo, ale diametralna zmiana temperatury z polskiej zimy oraz klimat śródziemnomorski robią swoje. Wiosnę poczuliśmy już w pierwszych chwilach po opuszczeniu lotniska. Pamiętajmy, że owe 15 stopni to średnia temperatura - w naszym przypadku przez 4 dni pobytu, temperatura z pewnością nie spadła poniżej tego progu i trzymała się bliżej 20 stopni - brzmi jak idealna pogoda na krótkie wakacje.

Perła Balearów

Największa wyspa archipelagu Balearów, składającego się z ok. 200 wysp. Pełna pięknych krajobrazów, plaż oraz gór, które stały się scenografią dla Hollywoodzkiego hitu z Tomem Hanksem - "Atlas Chmur". Majorka to raj dla kolarzy górskich, których można spotkać na całej wyspie. Choć nie byłem w kontynentalnej części Hiszpanii, podobno stolica tej wyspy - Palma de Mallroca to "mała Barcelona" i faktycznie - urzeka swoją architekturą, typowo hiszpańską - bogatą w wąskie uliczki, domy z drewnianymi okiennicami i wszystko co możemy sobie wyobrazić myśląc o hiszpańskim mieście ;)

Wypożycz auto!

Majorka to wyspa, którą zdecydowanie trzeba zjechać autem. O ile Palma jest uroczym miejscem to najpiękniejsze krajobrazy można znaleźć poza miastem. Poza sezonem jest to bardzo niski koszt, a miejsc jest do odwiedzenia tyle, że spokojnie można poświęcić na to tydzień. 3 godzinna podróż pozwoli nam się dostać na drugi koniec wyspy i otworzy przed nami miejsca, do których trudno dostać się lokalnym transportem. 

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Podróż poza sezonem? 5 powodów, dla których warto spróbować!

4/02/2018 0
Podróż poza sezonem? 5 powodów, dla których warto spróbować!
Jak urlop to tylko w lato. Z takiego założenia wychodzi większość Polaków. Palące słońce jest gwarantem najlepiej spędzonych wakacji. Niekoniecznie tak musi być. Odbiegając od pomysłów spędzenia zimy w tropikach, w Europie też można naładować akumulatory witaminą D w mroźne miesiące, za dużo mniejsze pieniądze. Dzisiejszy wpis o tym, gdzie szukać słońca zimą i nie zbankrutować.
Czy warto podróżować poza sezonem?

Ucieczka od szarej zimy

Skrzypiący śnieg pod butami, biały krajobraz, okna przyozdobione mroźnymi malowidłami. Zima jest piękna! Chyba tylko w Bieszczadach. Zima w mieście zazwyczaj jest szara, pod butami czujemy jedynie solną breję, a za oknem jedyne co można zobaczyć to zmrok (tyczy się to osób, które podobnie jak ja - cały słoneczny dzień spędzają w biurze). Jedyne o czym człowiek myśli w tym czasie to jak przetrwać do wiosny i nie zwariować. Pomóc w tym może np. krótki wypad w cieplejsze regiony naszego kontynentu. Tanie linie lotnicze oferują w dzisiejszych czasach naprawdę tanie przeloty do najdalszych zakątków Europy, w cenie dłuższej podróży autem możemy sobie pozwolić na lot np. na jedną z wysp Morza Śródziemnomorskiego. W Hiszpanii, na południu Włoch czy Grecji, zima delikatnie obchodzi się z ludźmi. A zmiana szerokości geograficznej pozytywnie wypływa na wydłużenie się dnia i zwiększeniu ilości promieni słonecznych.

Obniżenie kosztów wyjazdu

Podróże wiosną, bądź jesienią wiążą się zazwyczaj z dużo niższymi kosztami, niż te organizowane w szczycie sezonu. Dotyczy to zarówno cen biletów lotniczych oraz wydatków na miejscu takich jak nocleg, wynajem samochodu czy jedzenie. W sezonie jesteśmy skazani na najwyższe ceny - hotele, restauracje i wypożyczalnie samochodów muszą w ciągu 2-3 tłustych miesięcy zarobić na cały rok funkcjonowania. Cenę windują również proste ekonomiczne parametry jak popyt i podaż - ze względu na masę turystów oblegających turystyczne miejsca w sezonie, niezależnie ile hotel zażyczy sobie za nocleg i tak znajdzie lokatorów gotowych zapłacić każdą cenę za wymarzone wakacje. Poza sezonem zmienia się nasza pozycja negocjacyjna - o ile hotel nie skusi nas niskimi cenami, jest bardzo duże ryzyko, że będzie stać pusty i nie będzie na siebie zarabiać. To samo tyczy się pozostałych usług, z których korzystają turyści.

Brak tłumów

Jest to powiązane za poprzednim argumentem, ale (przynajmniej dla mnie) warte osobnego punktu. Przepełnione restauracje, plaże wypchane po brzegi, niekończące się kolejki do atrakcji turystycznych, ścisk w komunikacji miejskiej, tłok na ulicach - to normalny widok w topowych destynacjach turystycznych, w okresie od czerwca do września. Spróbuj zamknąć na chwilę oczy i wyobrazić sobie, że te miejsca są niemal puste - tak właśnie wyglądają Twoje ulubione kierunki podróży poza sezonem. Czekasz pół godziny, aż kelner przyjmie Twoje zamówienie i kolejną godzinę aż przyniesie Twoje jedzenie? To już Cię nie dotyczy. Mistrz drugiego planu niszczy zdjęcie, do którego długo się przygotowywałeś? Nie musisz się już o to martwić. Wszystkie te problemy znikają, a komfort Twojej podróży znacznie się podwyższa. Proste, prawda?

Pogoda nie dopisała? Pomyśl jak możesz to wykorzystać

Często spotykam się z opiniami, że podróż poza sezonem zwiększa ryzyko, że nie dopisze pogoda. To prawda, ale nie zawsze musi rujnować wakacji. Na podróże poza sezonem warto wybierać kierunki, które oferują coś więcej niż plażę i ładny hotel. Dają nam one wtedy wachlarz możliwości, aby spędzić aktywnie czas również w pochmurne dni. Brak słońca nie przeszkadza temu, aby wybrać się w podróż samochodem dookoła wyspy, na której się znajdujemy. Ulewa za oknem nie stoi na przeszkodzie, aby zaszyć się w ciekawej restauracji i odkryć lokalną kuchnię. Podróż w czasie trwania najgorętszych miesięcy jest dla mnie osobiście trochę męcząca - ukrop panujący przez cały dzień, palące słońce, wysoka wilgotność powietrze sprawiają, że człowiek czuję się ospały i nie ma ochoty na nic innego oprócz leżenia. Zdarza się, że z takich wakacji wracamy jeszcze bardziej zmęczeni niż na nie wyjechaliśmy.

Brak problemów z urlopem

W szczycie sezonu plany urlopowe trzeba szczegółowo zaplanować wspólnie ze swoimi współpracownikami. Często wiąże się to z tym, że trzeba pójść na kompromis, przesunąć swój urlop o kilka dni bądź nawet skrócić. Planując urlop poza sezonem unikamy tego wszystkiego. Zazwyczaj nie ma problemu ze znalezieniem zastępstwa (nawet na dłuższy czas), więc nasza nieobecność nie wpłynie na płynność pracy firmy. Działa to również pozytywnie na naszą pracę w czasie trwania sezonu wakacyjnego - w lato, kiedy firmy pracują na zwolnionych obrotach przez nieobecność dużej części pracowników, panuje luźna atmosfera. Człowiek może w wolnych chwilach oddać się takim przyjemnościom jak na przykład planowanie kolejnej podróży ;-)

Czy podróżujecie poza sezonem? Jakie plusy, bądź minusy takiego planowania wyjazdów dostrzegacie?

wtorek, 27 lutego 2018

Jeden dzień w Tallinie, co warto zobaczyć?

2/27/2018 0
Jeden dzień w Tallinie, co warto zobaczyć?
Estonia słynie ze swojej nowoczesności. "Tygrys Europy wschodniej", gdzie 98% kraju pokryte jest zasięgiem Wi-Fi. Co stolica Estonii ma nam do zaoferowania? Jakie miejsca odwiedzić w ciągu jednodniowego wypadu do Tallina? Jeśli mamy niewiele czasu, aby wyjechać z Tallina i cieszyć się lasami, jeziorami i przyrodą - wystarczy skupić się na perełce kraju - starówce. Jeden dzień zdecydowanie wystarczy, aby zgubić się w wśród dobrze zachowanych, starych uliczek miasta.
Jeden dzień w Tallinie

Przeprawa promem do Tallina

Tallin jest miastem portowym i warto wykorzystać ten fakt, aby odbyć podróż promem - jednym z moich ulubionych środków transportu. My zrobiliśmy jednodniowy wypad z Helsinek (przeczytaj o naszym pobycie w Helsinkach: Vappu, czyli majówka w Helsinkach). Podróż w jedną stronę trwa ok. 2 godzin, a bilety można kupić już od 20 EUR. Na trasie kursuje kilku operatorów i z dostępnością biletów raczej nie powinno być problemu. My korzystaliśmy z usług Tallink Silja. Sama podróż jest już sporą atrakcją - była to moja pierwsza podróż promem w Europie i muszę przyznać, że standardy różnią się od Azjatyckich. Do tej pory moje przeprawy promowe wyglądały tak, że płynęliśmy niewielką łodzią, na której w szeregu ustawione były ławeczki do siedzenia. Zdarzały się sytuacje, że nie dla wszystkich starczyło miejsc siedzących. Przeprawa promem do Tallina odbywała się na dosyć sporym statku rejsowym - z kilkoma restauracjami, maszynami do gier, a nawet sceną, na której mogą odbywać się koncerty. 

Ze względu na dużą różnicę cen między Finlandią, a Estonią - należy być przygotowanym, a widok Finów wracających do Helsinek, obładowanych kartonami alkoholu oraz papierosów. 
prom Helsinki - Tallin

Stare Miasto w Tallinie

Od 1997 roku znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO i wcale mnie to nie dziwi. To jedna z najpiękniejszych starówek jakie widziałem (czeska nadal pozostaje na pierwszym miejscu). Otoczona murami obronnymi, które wyznaczają granicę między miastem żywcem wyjętym z klasycznego filmu osadzonego kilka stuleci temu, od nowoczesnej i prężnie rozwijającej się stolicy europejskiego kraju. W samym centrum starówki znajduje się plac, rynek z niedużym ratuszem, otoczony dziesiątkami restauracjami oraz sklepami z pamiątkami.
Stare miasto Tallin

Kościoła Św. Olafa

Wizytówka Tallina, błyskawicznie rzuca się w oczy kiedy mamy okazję spojrzeć na panoramę miasta. Patronem świątyni jest były król oraz patron... Norwegii. Kościół w chwili zakończenia jego budowy w XII wieku był najwyższym budynkiem na świecie, który miał służyć jako punkt orientacyjny dla żeglarzy i kupców przybywających do miasta portowego. Posiada jednak również ciemną stronę - jego architekt zginął spadając z wieży (wiąże się z tym ciekawa legenda, oczywiście z postacią diabła w tle), wieża wielokrotnie była celem uderzeń piorunów, kościół stał również trzykrotnie w płomieniach - aż dziw bierze, że dotrwał do naszych czasów. Dzisiaj kościół jest drugą najwyższą budowlą w Tallinie, zaraz po wieży telewizyjnej i ta pozycja jest już raczej nie zagrożona - władze miasta przyjęły uchwałę, w której zakazują budowy wieżowców w centrum miasta, wyższych niż wieża kościoła.

Bilet wstępu do kościoła to jedyne 2 EUR, dzięki którym możemy również wspiąć się na wspomnianą wcześniej wieżę i podziwiać przepiękną panoramę Tallina.
Tallin - kościół św. Olafa
Tallin to piękne miasto, do którego na pewno będę chciał jeszcze wrócić i głębiej je odkryć. O ile jeden dzień wystarczy aby zakochać się w jego uliczkach i skosztować odrobinę jego charakteru - to zdecydowanie za mało, aby się nim nasycić.